Ostatnie dwa spotkania 7. kolejki KLEM-LIGI „12”, rozegrane tuż przed przerwą wielkanocną, nie przyniosły niespodzianek. Faworyci – Prawie Forma oraz Strong Klem – pewnie sięgnęli po komplet punktów, wygrywając swoje mecze bez straty seta.
Prawie Forma kontroluje, choć KRV postawiło się w końcówkach
W starciu Prawie Formy z KRV Volley wynik 3:0 nie do końca oddaje przebieg drugiego i trzeciego seta, w których nie brakowało emocji.
Pierwsza partia była pod pełną kontrolą zespołu z Kocka i Firleja, który wygrał pewnie 25:12. W drugim secie również wszystko układało się po myśli faworytów – prowadzenie 20:10 zapowiadało szybkie zakończenie seta. Wtedy jednak na zagrywce pojawił się Rafał Charchuła, który seriami mocnych serwisów doprowadził do wyniku 20:17 i wyraźnie zaniepokoił przeciwników.
W decydującym momencie odpowiedzialność wziął na siebie Jacek Piela – najpierw perfekcyjnie przyjął trudną zagrywkę, a chwilę później, po dokładnym rozegraniu Justyny Dudek, zakończył akcję efektownym atakiem. Końcówkę domknął Michał Osik swoją zagrywką, a Prawie Forma wygrała 25:18.
Trzeci set miał jeszcze bardziej emocjonujący przebieg. Przy stanie 17:10 dla Prawie Formy ponownie do głosu doszedł Rafał Charchuła, który serią sześciu zagrywek zmniejszył straty do 17:16. Jednak i tym razem doświadczenie wzięło górę – mocne zagrywki Krystiana Cybula pozwoliły odzyskać kontrolę i bezpiecznie zamknąć seta 25:18.
Prawie Forma utrzymała kontakt z czołówką tabeli, natomiast KRV Volley – mimo kolejnej porażki – pokazał wyraźny progres i coraz lepszą organizację gry.
Strong Klem znalazł sposób? Znów wygrana w… piątkę
W ostatnim meczu kolejki Strong Klem bez większych problemów pokonał Volley Viking 3:0. Spotkanie nie miało większej historii, choć warto odnotować ciekawostkę – Strongi ponownie wystąpili w pięcioosobowym składzie… i ponownie wygrali. To właśnie w takim ustawieniu odnieśli wszystkie swoje zwycięstwa w tym sezonie.
Volley Viking momentami próbował nawiązać walkę. Dobre zawody rozegrali Danylo Harchiev i Daria Kudriavtseva na rozegraniu, w obronie wyróżniali się Patryk Jarzynka oraz Timur Kolomiiets. Młoda drużyna pokazała ambicję, jednak na tym etapie wciąż brakuje jej doświadczenia, by skutecznie rywalizować z bardziej ogranymi zespołami.
Po stronie Strong Klem na szczególne wyróżnienie zasłużył Aleksander Janicki, który bardzo profesjonalnie podszedł do meczu i swoją zagrywką regularnie punktował rywali, zasłużenie sięgając po tytuł MVP spotkania.
Podsumowując – bez niespodzianek, ale nie bez emocji. Faworyci wykonali swoje zadanie, a liga powoli wchodzi w decydującą fazę pierwszej rundy.





































