W 7 kolejce KLEM-LIGI „12” doszło do spotkania, na które czekali wszyscy kibice – bezpośrednie starcie dwóch niepokonanych drużyn: Lacosanostry i Volley Piątek. Mecz liderów nie zawiódł oczekiwań i stał na poziomie, który śmiało można porównywać do rozgrywek centralnych.
Twierdza nie do zdobycia
Spotkanie od pierwszej akcji było niezwykle intensywne i – niestety – już na starcie przyniosło groźną sytuację. Kamila Cyfra z Volley Piątek przyjęła potężne uderzenie piłki w twarz, co na chwilę wybiło jej zespół z rytmu, choć zawodniczka szybko wróciła do gry.
Od początku imponowała Lacosanostra, która grała z niezwykłą konsekwencją i spokojem. Prym wiódł Adrian Rusek – dominujący na środku siatki i bardzo skuteczny w polu zagrywki. Choć w tak wyrównanym meczu nie było mowy o długich seriach punktowych, to właśnie w ustawieniach z jego zagrywką mistrzowie budowali przewagę 2–3 punktów. Po drugiej stronie siatki Volley Piątek zagrał poniżej swojego standardu, popełniając zaskakująco dużo błędów własnych. Set zakończył się wynikiem 25:19 dla Lacosanostry.
Druga partia to już siatkarskie widowisko najwyższej próby. Gra toczyła się punkt za punkt, a żadna ze stron nie była w stanie odskoczyć na więcej niż dwa „oczka”. Blok Kamila Płowasia i Bartka Osucha znajdował odpowiedź w postaci skutecznych akcji Adriana Goljanka i Konrada Makarewicza. W ataku błyszczeli Rusek oraz Krzysztof Poleszak i Jarosław Stasiak. Kluczowe momenty przyszły przy stanie 22:22 – zmiana tempa ataku przez Makarewicza i Ruska oraz błąd w przyjęciu po stronie Volley Piątek dały zwycięstwo Lacosanostrze 25:22.
Trzeci set był kulminacją emocji. Najpierw Lacosanostra odskoczyła 6:2 po zagrywkach Łukasza Wieleby, by chwilę później stracić przewagę po serii Jarosława Stasiaka (6:6). W dalszej części seta kibice oglądali prawdziwy koncert siatkówki – ataki z krótkiej, pipe’y, zagrywki w wyskoku i twardą grę blokiem. Volley Piątek prowadził już 20:17 i wydawało się, że doprowadzi do przedłużenia meczu. Wtedy ciężar gry wziął na siebie Adrian Goljanek, który raz po raz przełamywał blok rywali. Przy stanie 23:23 decydujące akcje należały do Konrada Makarewicza – najpierw punkt ze środka, a następnie wykorzystana piłka przechodząca zakończyły mecz wynikiem 25:23 i 3:0.
To był mecz godny liderów – szybki, fizyczny i niezwykle jakościowy. Obie drużyny zasługują na uznanie za poziom sportowy i grę fair play. A jeśli ktoś wciąż ma wątpliwości, jak trudno wygrać tę ligę, można sparafrazować słynne słowa Gary’ego Linekera: „wszyscy grają w siatkówkę, a na końcu i tak wygrywa Lacosanostra”.:):):) Patrząc na ostatnie lata – trudno się z tym nie zgodzić. W ostatnich 5 latach na palcach 1 ręki można policzyć drużyny, którym udała się sztuka pokonania niezniszczalnej Lacosanostry. Były to drużyny: Końskowola 3-0 ( KLEM-LIGA 9) z Jackiem Pielą (Prawie Forma), Piotrem Skwarkiem i Kacprem Kozakiem (Powiat Puławski) oraz Adrianem Ruskiem (Lacosanostra) w składzie, Strong Klem 3-0 (KLEM-LIGA 8) w większości z aktualnym składem czyli z Wojciechem i Mateuszem Wręga, Katarzyną i Andrzejem Jarzynka, Marcinem Byzdra i dyrektorem ZSA w Klementowicach Wojciechem Witkowskim w składzie, ponownie Strong Klem 3-1 (KLEM-LIGA 7). Wyniki 6 krotnych zwycięzców ligi muszą robić wrażenie w świecie amatorskiej siatkówki. Do końca zmagań ligowych jeszcze 2 kolejki pierwszej rundy i cała runda rewanżowa zatem wszystko może się zdarzyć w tym sezonie póki piłka w grze. Na razie wszystko wskazuje że mistrzem 1 rundy będzie Lacosanostra.
Czarni bez litości
W drugim meczu 7. kolejki CKM Czarni Karmanowice bez większych problemów pokonali Chaos Amatorski 3:0 (25:16, 25:20, 25:17).
Spotkanie rozpoczęło się w nietypowych okolicznościach – Czarni wyszli na parkiet w czteroosobowym składzie, traktując początek meczu jako intensywny trening kondycyjny. W połowie pierwszego seta do zespołu dołączył Sebastian Kuzioła, co ustabilizowało grę i pozwoliło spokojnie kontrolować przebieg spotkania.
Chaos Amatorski, który w poprzednich kolejkach potrafił zaskakiwać, tym razem zaprezentował się poniżej oczekiwań. Brak organizacji gry i niewykorzystane okazje sprawiły, że mimo momentów walki – szczególnie w drugim secie – nie był w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.
Doświadczenie i skuteczność liderów Czarnych – Wiktora Piecha oraz Przemysława Gawdy – okazały się kluczowe w końcówkach. Trzeci set to już pełna kontrola zespołu z Karmanowic i pewne zamknięcie meczu.
Czarni dopisali do swojego dorobku komplet punktów, a Chaos musi szybko wrócić do swojej najlepszej dyspozycji, jeśli chce utrzymać kontakt z czołówką ligi.
































