2 kolejka Czempions Ligi 2017-06-08

LubelskieLokalnie-1176x615

Grad bramek w 2 kolejce Czempions Ligi 2017

Wyniki 2 kolejki Czempions Ligi 2017;

SąGorsi – Team Spirit 0-8 (0-3)

Bramki: 5′ Patryk Pawełczak (TS), 11′ Andrzej Jarzynka (TS), 18′ Daniel Kowalik (TS), 24′ Damian Rodzik (TS), 26′ Bartłomiej Migdal (TS), 33′ Patryk Pawełczak (TS), 36′ Damian Rodzik (TS), 38′ Daniel Kowalik (TS).

Kary: brak

Takiego meczu chyba nikt się nie spodziewał. Team Spirit po minimalnym zwycięstwie w 1 kolejce mierzył się z drużyną SąGorsi, która minimalnie uległa w meczu otwarcia ligi. Po zeszłorocznych wyrównanych bojach tych drużyn, gdzie lepsza była ekipa SąGorsi (Brudne Ptaszki) wszyscy spodziewali się wielkich emocji. Mecz ten jednak zweryfikował przedsezonowe wzmocnienia drużyn i zdecydowanie mocniejsza okazała się ekipa Team Spirit. Prawdziwą „remontadę” rozpoczął Patryk Pawełczak pięknym „centro strzałem” w 5 minucie. Następnie w 11 minucie niepilnowany ”sor” Andrzej Jarzynka nie dał szans Grzegorzowi Ziółkowi podwyższając na 2-0. Przed przerwą na listę strzelców wpisał się jeszcze Daniel Kowalik w 18 minucie strzałem z 10 metrów. Po przerwie drużyna SąGorsi myślała już tylko o końcowym gwizdku, natomiast rozpędzeni Spirici dorzucali kolejne bramki. I tak w 24 minucie w swoim debiucie Damian Rodzik, w 26 minucie Bartłomiej Migdal, w 33 minucie swoją drugą bramkę zdobył Patryk Pawełczak, podobnie w 36 minucie drugiego gola na 7-0 dorzucił Damian Rodzik, a wynik spotkania ustalił w 38 minucie Daniel Kowalik. Zupełnie niewidoczni byli czołowi strzelcy ligi ubiegłego sezonu z drużyny SąGorsi.

Dąb Klementowice – Husaria Heroes 3-0 (0-0)

bramki: 28′ Mariusz Durakiewicz (DK), 34′ Emil Korecki (DK), 35′ Mariusz Durakiewicz (DK)

kary: 2′ Sylwester Wrzesiński 26′ (HH), czerwona kartka 39′ Sebastian Grzegorczyk (DK)

Bardzo wyrównany mecz stoczył lider tabeli Dąb Klementowice z ekipą z Karmanowic Husarią Heroes. Grający bez zmiennika zawodnicy Dębu przez dłuższe fragmenty pierwszej połowy nie mogli stworzyć dogodnej okazji. Co prawda Husaria też nie potrafiła skonstruować okazji strzeleckiej, jednak dłużej posiadała piłkę, więcej biegała z minuty na minutę osiągając optyczną przewagę. Do przerwy jednak widniał wynik 0-0. Po przerwie mieliśmy prawdziwy dreszczowiec. W 24 minucie Sylwek Wrzesiński wykorzystał błąd obrońców Dębu i znalazł się sam na sam z bramkarzem. Szczęście dopisało w tej sytuacji liderowi i piłka uderzyła w słupek. Dwie minuty później ponownie kardynalny błąd obrońcy Dębu mogła wykorzystać Husaria, jednak tym razem w 100% sytuacji na straży Dębu stanął bramkarz Kacper Jasiocha, który wybił piłkę na słupek, a ta jak zaczarowana wyszła na aut. Lider rozgrywek przebudził się za sprawą zmiennika Jana Reniuszka, który wszedł na boisko w 27 minucie i już w 28 zagrał piłkę do niepilnowanego Mariusza Durakiewicza, a ten bez problemów umieścił piłkę w siatce Husarii. Nie podłamało to jednak Heroes i minutę później mieliśmy kolejną „setkę”, jednak i tym razem Kacper popisał się fantastyczną obroną. W 34 minucie kapitan Dębu Emil Korecki huknął z 30 metra i oślepiony słońcem bramkarz Husarii musiał wyjmować piłkę z siatki. Jak się okazało było to decydujące uderzenie w tym meczu bowiem podłamani Heroes nim się otrząsnęli, musieli ponownie wznawiać ze środka, po tym jak super „Duru” strzelił na 3-0 w 35 minucie. Żadna z drużyn nie stworzyła już okazji strzeleckich. Jedyną sytuacją, którą warto odnotować był brutalny faul Sebastiana Grzegorczyka w 39 minucie na Maurycym Mierzejewskim za co zawodnik Dębu otrzymał czerwona kartkę i nie będzie mógł zagrać w następnym spotkaniu.

Guardians – 100% 6-0 (3-0)

Bramki: 2′ Roman Romanov (G), 5′ Roman Romanov (G), 9′ Igor Marchuk (G), 25′ Roman Romanov (G), 27′ Roman Romanov (G), 39′ Artem Beschastnych (G)(karny).

Kary: brak

Mecz Guardians – 100% zapowiadał się na bardzo wyrównany, bowiem w zeszłym sezonie w jednym z meczy tych drużyn padł remis. Ten sezon pokazuje jednak zupełnie inny układ sił w naszej lidze. Bardzo mocna w tym roku jest drużyna ukraińska Guardians, która nie miała najmniejszych problemów z odniesieniem efektownego zwycięstwa. Rozpoczął w 2 minucie Roman Romanov strzałem w środek bramki zza pola karnego. W 5 minucie Roman podwyższył na 2-0 w podobnej sytuacji uderzając w „światło” bramki. W następnych trzech minutach 100% rzuciło wszystkie swoje siły do ataku w efekcie czego pojawiły się trzy dogodne sytuacje do strzelenia gola. Niestety napastnicy 100% nie potrafili zamienić ich na gole. W 9 minucie Igor Marchuk wykorzystał dokładne podanie od Artema i z 2 metrów „wpakował” piłkę do siatki. Do przerwy zatem wynik 3-0. Po przerwie w 22 minucie słupek uratował Guardians przed stratą gola. W 25 minucie swojego hat-tricka zanotował Roman Romanow podwyższając wynik na 4-0. Swoje sytuacje znowu mieli zawodnicy 100%, jednak piłka jak zaczarowana mijała bramkę ukraińską. W 27 minucie bohater meczu Roman Romanov zdobył swoją czwartą bramkę chytrym strzałem w długi róg bramki. W 39 minucie Oliwia Płowaś niefortunnie interweniowała w polu karnym za co sędzia zarządził rzut karny. Pewnym egzekutorem okazał się Artem Beschastnych ustalając wynik na 6-0. Na pochwałę zasługują w tym meczu poza zwycięzcami, również dziewczyny z 100% czyli Oliwia Płowaś, Ewa Samorek i Kinga Stasiak, które jako jedyne biorą udział w rywalizacji z chłopakami i nieźle sobie radzą.